Kto jest zbiorowym bohaterem wyobraźni naszych dzieci? Pytam, bo nie wiem. Co czytają (ok, niech zgadnę – nic?)? Co oglądają? Kogo słuchają? Z jakich kręgów idzie przykład i moda, która każe odrzucać przykład dziadków i rodziców. Mam wrażenie, że przy dużym zrozumieniu tych ostatnich, którzy sami robią wiele, by dziecko, broń Boże, nie myślało, nie wierzyło i nie prowadziło egzystencji takiej jak oni. Dlaczego? Mówią, że chcą dla nich „lepszego życia” (sic!).

Nie ma więc wielkich nadziei, by spełniło się życzenie z pieśni wypisane na bocznym ołtarzu w moim kościele parafialnym: „W wierze przodków daj wytrwanie”. A to oznacza przerwanie sztafety pokoleniowej, która jest niezbędna dla trwania narodu.

Jeśli przodkowie bywali kiedyś zbiorowym bohaterem wyobraźni, to bohater ów upada na naszych oczach. Dwa tygodnie temu była niedziela spisowa, określająca wskaźnik zwany dominicantes, czyli procentowy udział wiernych w niedzielnych mszach świętych. Ksiądz proboszcz wspomniał tydzień później, że w naszej parafii wyniósł on 26 procent.  Ze smutkiem stwierdził, że trzy czwarte nominalnych parafian, zamiast drogi do kościoła, wybrało inną. Ciekawe dokąd prowadzącą?